wtorek, 29 października 2013

Postanowiłem założyć bloga o sobie i własnych przemyśleniach.
Aby w pełni jednak zaprezentować na czym polega wyjątkowośc mojego bloga, chciałbym Ci przedstawić w skrócie moją historię w postaci dłuższego opowiadania, z którym uważam powinieneś się zapoznać z faktu niezwykłego kontrastu jego początku oraz zakończenia, które za pewne Cię zaskoczy a może nawet pociągnie do refleksji na temat swojej osoby. A więc zaczynam:


===Lipiec 2012r===
Mając 20 lat mieszkałem z rodzicami w małej miejscowości jaką jest Białowieża, oczywiście na ich utrzymaniu, gdyż nie mogłem sobie znaleźć żadnej stałej pracy a jedyne co mi wychodziło to znaleźć od czasu do czasu jakąś pracę dorywczą - i to w większości przypadków załatwiali mi ją rodzice. Przeszłość przed tym okresem nie wygląda zbyt różowo. Na skład jej można zaliczyć wiele porażek takich jak: zszargana opinia wśród ludzi (ze względu na wiele głupot, które zrobiłem pod wpływem strachu, złości bądź po prostu głupoty), porażka przy pierwszej pracy (ciągle dostawałem opieprz od kierownika co za pewne wynikało z faktu że robiłem coś o czym nie miałem zielonego pojęcia), brak zainteresowania ze strony dziewczyn, zawalone studia po pierwszym półroczu - można by rzec żadnych sukcesów. Po prostu seria niefortunnych wydarzeń. Pochodząc z rodziny o ciężkiej sytuacji finansowej ciągle odczuwałem ze strony rodziców nacisk na to abym znalazł sobie w końcu pracę (i to dosyć brutalnie) i mimo, iż zarabiałem niewielkie pieniądze przez internet jako programista-freelancer nie było to dla rodziców niczym przyszłościowym - dla nich to była po prostu abstrakcja. Sytuacja w domu zaczęła być ciężka... rzadko było co włożyć do lodówki co było odczuwalne dla każdego a kozłem ofiarnym tej całej sytuacji stawałem się zawsze ja z uwagi na fakt, iż mam już 20 lat, nie uczę się i wciąż nie mam pracy... a moja siostra w wieku wtedy 17 lat i brat w wieku 11 jeszcze się uczą. Krócej mówiąc stałem się w oczach rodziców pasożytem, który nic nie robi a żre, śpi i relaksuje się zamiast pracować czy tej pracy szukać. Kłótnie na tym tle do tego stopnia, iż padały wyzwiska, obraźliwe wypowiedzi i wszelakiej formy metody dołowania mnie oraz uzmysławiania jaki to jestem zły, beztalencie i w ogóle osoba nacechowana tylko i wyłącznie negatywnie przewijały się już średnio 5 razy w tygodniu przez co ciągle chodziłem w stanie nerwowym i byłem strasznie porywczy. Pod koniec lipca pomyślałem jednak, że jeśli ma to w ten sposób wyglądać to lepiej żebym żył za marne grosze ledwo mając na jedzenie w obcej miejscowości niż kłócąc się bez przerwy z rodzicami. Tak oto oświadczyłem rodzicom, iż równo z końcem wakacji wyprowadzam się z domu na stałe! Oczywiście zostałem wyśmiany i padł tekst "Już to widzę. Powodzenia..."

===Sierpień 2012r===
Zacząłem się starać brać jak najwięcej zleceń przez internet z serwisu oferia.pl na programowanie prostych stron www tylko po to, aby uzbierać jakieś pieniądze na "nowy start". Dostałem pierwsze zlecenie - 400zł... niby niewiele ale na pokrycie 1 pokoju na stancji w wypatrzonej miejscowości (Bielsk Podlaski) na miesiąc wystarczy. Szukamy dalej... trafiła się agencja reklamowa z Warszawy, której nazwy nie pamiętam na tzw. drobiznę - kolejne 50zł ;] Pojawił się ktoś kto chciał aby wykonał mu serwis za 1500zł jednak ostatecznie zrezygnował :/ później było zlecenie na 250zł... super! mamy już 700zł... "Pół miesiąca upłyneło - nie uda się" - taka myśl dominowała, jednak ciągle starałem się osiągnąć kwotę 1400zł abym mógł zrealizować swój plan. Wysłałem swoje CV do 30 różnych firm komputerowych, które mogłyby zatrudnić programistę i tylko od jednej otrzymałem odpowiedź - "Dziękuje ale nie jesteśmy zainteresowani. Zachowamy do Pana kontakt" - no po prostu bomba! Dosłownie usiąść i płakać... ale nie! Szukamy dalej. Portali internetowych przeleciałem co nie miara i... nic ;] 27 sierpnia i wciąż 700zł - to się nie uda pomyślałem... na domiar złego rodzice ściągneli ode mnie 300zł przez co zostało mi tylko 400zł. To wszystko doprowadziło mnie do ostateczności - postanowiłem wziąć pożyczkę! O zgrozo jak to brzmi... Zapożyczyłem się na 400zł mając 800zł, dogadałem się ze znajomym z Bielska na mieszkanie u niego za 350zł/miesiąc i postanowiłem zagrać na jedną kartę. Nawet jeśli się nie uda to walczyłem i to się liczy! I tak oto ostatniego dnia tego miesiąca oświadczyłem że się wyprowadzam pakując swoje rzeczy - wszyscy byli w szoku...

===Wrzesień 2012===
Będąc już w Bielsku Podlaskim po przeprowadzce po której urwał mi się kontakt z rodzicami postanowiłem na siłę znaleźć pracę. Złapałem zlecenie za 200zł co pozwoliło mi odzyskać lekko wiarę w swoje możliwości. Trafiłem jednak na pracę przy maszynach - w firmie recyklingowej z bardzo wredną kierowniczką, która najwidoczniej chciała mnie zawsze kontrolować i zmusić do upodobania się jej wymaganiom - katorga... Jednak czego to się nie robi dla pieniędzy będąc w takiej sytuacji. Poznałem też dosyć miłą osóbkę jaką jest pewna Ania i zacząłem z nią utrzymywać kontakt. Pierwszy miesiąc jakoś wytrzymałem... Kontaktu z rodzicami wciąż nie miałem żadnego...

===Październik 2012===
Ten sam szajs co we wrześniu... Jedyne co szło do przodu to nieodparta chęć wydarcia się na swoją kierowniczkę i nawytykanie jej przeróżnych rzeczy, które do tej pory się na siebie nałożyły. Relacje z kolegami z pracy stabilne. Poznałem dosyć ciekawą osóbkę imieniem Natalia z którą bardzo miło mi się rozmawiało, chociaż głównie byłem dla niej powiedzmy "doradcą po rozstaniu z byłym". Zleceń przez internet chwilowo brak...

===Listopad 2012===
W połowie listopada postanowiłem wydrukować w pobliskim oddziale Xero swoje wizytówki z napisem "Sebastian Antypiuk", adresem swojego portfolio, które powstało jakiś miesiąc wcześniej i wypisanymi kolejno rzeczami, którymi się zajmuje. Wydrukowane wizytówki przyciągneły uwagę "pani od Xero", która poleciła mi bym zgłosił się do firmy AbaPlus w Bielsku Podlaskim będacą agencją reklamy zewnętrznej, czyli tak naprawdę mało związanej z tym co robię, jednak potrzebującej informatyka. Pracując od 8 do 16 nie miałem jednak czasu żeby się tam wybrać aż do końca miesiąca kiedy to frustracja na moją ówczesną kierowniczkę przeszła siebie i postanowiłem jej wszystko nawytykać a 2 dni później straciłem pracę... I wtedy wybrałem się na umówioną rozmowę wstępną w firmie AbaPlus. Rozmowa przebiegła pomyślnie. Po tygodniu miałem dostać pracę jako informatyk a agencji reklamy zewnętrznej. Pod koniec listopada odwiedziłem również Białowieżę by pokazać się na oczy rodzicom i udowodnić im że jednak coś znaczę. Aby spotęgować efekt przyjechałem popijając Frugo i oświadczając, iż wychodzę z kumplem napić się wódki przy czym ja stawiam. Rodzice byli lekko w szoku, jednak wciąż utrzymywało się przekonanie, że to co w tej chwili im pokazuje to bańka mydlana i niedługo pęknie.

===Grudzień 2012===
Pierwsze dni grudnia w oczekiwaniu na zatrudnienie, zleciały mi głównie na pomoc mojej siostrze oraz jej chłopakowi w przeniesieniu się mojej siostry do Bielska Podlaskiego, gdyż ze wcześniejszej szkoły została zwolniona za nieobecności, które wynikły z nieporozumień na tle swojej klasy. Udało mi się również osiągnąć porozumienie w wyniku którego moja siostra ze swoim chłopakiem i ze mną zamieszkali w zabukowanym przeze mnie mieszkaniu (najnowszy blok w Bielsku) za 1500zł/miesiąc z czego ja byłem zobowiązany pokryć 1/3. Następnie 8 grudnia miałem swój pierwszy dzień w nowej pracy, który przebiegł świetnie a po 8 godzinach wróciłem do zajebiście urządzonego mieszkania ciesząc się faktem, iż wszystko zaczęło się układać. Poznałem także trochę ludzi z Bielska Podlaskiego, zacieśniłem relacje z Anią a z Natalą z którą pisałem od października zaczęło schodzić na "coś większego". Na Gwiazdkę odwiedziłem rodziców, którym ciągle nie mówiłem gdzie pracuje mimo, iż byli przekonania, że jako programista w ratuszu... o ciekawostka :) Sylwester urządziłem w Bielsku Podlaskim w swoim nowym mieszkaniu zapraszając do niego wszystkich swoich znajomych a w tym ów Natalę, która jednak pojawiła się niechętnie w obecności koleżanek. Nowo poznanej przeze mnie wtedy Sylwi - siostry kolegi z pracy przy maszynach oraz już poznanej Ani i Agaty, którą do dzisiaj tak naprawdę z ich 4 najmniej poznałem widując się z nią czasem przelotem xD

===Styczeń 2013===
Pierwsza sekunda tego roku była chwilą, której prawdopodobnie nie zapomnę do końca swojego życia - był to pocałunek z Natalą z którą pisałem od października. "Cud dziewczyna" - tak wtedy myślałem. Od tego dnia byliśmy parą i tak rozpoczęła się pierwsza w moim życiu tak głęboka miłość. Poza tym sukcesy w pracy, kilka nowych zleceń przez internet, kilka ciekawych nowo poznanych osób (w tym dwie osóbki o nazwisku Iwaniuk nie będące rodziną) - w końcu wszystko zaczęło się układać. W tym miesiącu poraz pierwszy od czasu wyprowadzenia się z domu powiedziałem sobie "BYŁO WARTO!".

===Luty 2013===
Miłość kwitnie a w pracy awans. Jednak żeby nie było za dobrze znalazło się kilka osób przez które byłem stratny kilka stówek. Od tego miesiąca dzięki zacieśnionym znajomościom byłem w Bielsku praktycznie zadomowiony jeżeli chodzi o kontakty i praktycznie wszystko na tym tle. Odzyskałem spokój ducha. Dowiedziałem się jednak, iż rodzice Natali nie wiedzą nic o naszym związku co mnie trochę zmartwiło. Jaka była przeszkoda? Myślę, że jedyną przeszkodą była różnica wieku, która była spora. W tym czasie moja siostra pokłóciła się i rozstała ze swoim chłopakiem co doprowadziło ogólnie do wyprowadzenia się mojej siostry (również ze względów finansowych rodziców) jak i poszukiwania nowego lokatora, który znalazł się pod koniec miesiąca.

===Marzec 2013===
Przez pierwsze dni marca nie mogłem narzekać praktycznie na nic. Dobra praca, pieniądze, prawdziwa miłość, układy, dobre relacje towarzyskie... praktycznie miałem wszystko co wtedy chcieć miałem. Nie widywałem się jednak od 3 tygodni z Natalą przez co odczuwałem pewien niedosyt... 8 marca gdy mieliśmy się spotkać u mnie o godz. 17 po całym dniu oczekiwania w pracy i myślenia co będziemy robić i jak to super, że w konću się zobaczymy wróciłem do domu o 16:45 i jak to miałem w zwyczaju sprawdziłem skrzynkę na wiadomości. Żółta koperta z napisem "Sebastian!". Hmm... co tam może być. Weszłem na górę do mieszkania w pełni zrelaksowany i spokojny, otworzyłem z ciekawością kopertę w której była kartka z zeszytu zapisana ręcznie długopisem w formie czegoś co przypominało list, tylko bez zachowania ogólnej formy jego zapisu. I wtedy przeżyłem szok... stanąłem jak wryty - list był od Natali. Skracając jego treść przesłanie było następujące "Przepraszam ale się odkochałam i nie możemy już być razem. To mnie przerosło. Możesz mnie znienawidzić jednak jestem pewna tego co robię. Wiem że Cię tym zranię i bardzo za to przepraszam". Po zakończeniu czytania listu stałem i patrzyłem się w niego jeszcze przez kilkanaście sekund - świat mi się zawalił. Jak to? To żart? Dlaczego? Moja głowa była pełna pytań. Przecież jeszcze dzień wcześniej wszystko było ok i nic na to nie wskazywało w rozmowie. Byłem w szoku. Napisałem do niej smsa i to samo mi w skrócie napisała. Zerwała ze mną przez liścik w skrzynce? Zerwała ze mną? Całość budziła we mnie za równo frustrację jak i żal do własnej osoby i smutek. Nie umiałem się pozbierać. Na dodatek były mojej siostry z którym mieszkałem oświadczył mi że nie zapłaci za ten miesiąc bo nie ma z czego a następnego dnia podniósł na mnie głos przy swoich i moich znajomych. W tym momencie coś we mnie pękło. Znajomego z zimną krwią wywaliłem na zbity pysk oświadczając mu że przegiął i że czekam na zaległe pieniądze, których niech chciał mi zwrócić, złość za rozpad związku wyładowałem na Natali, relacje z jej koleżankami się pogorszyły... znowu wszystko się zawaliło... i to potężnie!

===Kwiecień - Maj 2013===
Została mi tylko praca i zarobek plus dobre relacje z wspomnianymi powyżej dwoma osobami o nazwisku Iwaniuk oraz kolegą u którego mieszkałem na początku. W pracy kolejny awans i pierwszy duży klient na pozycjonowanie stron www, którym zajmowałem się m.in. w firmie AbaPlus zadowolony z moich usług i polecający mnie znajomym co przyczyniło się do powstania myśli o założeniu własnej firmy. Relacje z Natalą osiągneły wysokość depresji i zaczęły być wręcz niebezpieczne w kontakcie ze sobą. Znajomy dopiero zwrócił mi pieniądze (niestety przez swoją matkę), nowy współlokator ściągnął wrogów na klatkę, polała się krew z nosa na podłogę i ściany sąsiadów, ja sam zostałem zmuszony do wyprowadzki z super-mieszkania w super-bloku, nowy lokator się wyprowadził a ja zostałem sam i zostałem zmuszony do przeniesienia się na inną stancję, którą znaleźć wtedy było ciężko. Wprowadziłem się w efekcie do mini-pokoiku dosłownie 1,5mx3m (tzw. "pudełko") do mojej siostry na stancji, która wynajmowała ze swoją koleżanką, dzień później związałem się z tą koleżanką (chyba w efekcie po przeżywanym roztsaniu), zauroczenie utrzymywało się jakieś 2-3 tygodnie a później postanowiłem się rozstać uważając że to nie to, chcąc to zrobić jednak osobiście i poważną rozmową nie popełniając błędu Natali... i tak też zrobiłem po czym postanowiłem się przeprowadzić na inną stancję. W międzyczasie trafiłem na klienta który do dzisiaj jest mi winien prawie 400zł i z racji, iż sam zajmuje się windykacją i sprawami prawniczymi sprawa do dziś stoi w miejscu.

===Czerwiec 2013===
Chaos, choas i jeszcze raz chaos... na szczęście tylko pół mięsiaca. Cały czerwiec można rzecz poświęciłem tylko i wyłącznie na pracę. Żyłem pracą. Praca, sen, praca, sen itd. 19 czerwca otworzyłem firmę mimo, iż pracowałem wciąż w firmie AbaPlus na umowie o pracę. Firma przynosiła mi zysk ok. 300zł/miesiąc co traktowałem jako fajny dodatek do stałej pensji, która wynosiła 10zł/godzinę netto. Z wieloma ludźmi nawiązałem współpracę i na wielu płaszczyznach w branży zacząłem osiągać coraz więcej. Mimo to jednak brakowało tego czegoś co zostało po rozstaniu a żal i gniew wobec Natali i faktu, iż całością winy za rozpad związku i jego formę obarczała mnie dawało wewnętrzną frustrację, która zawsze kończyła się jednym.

===Lipiec - Sierpień 2013===
Relacja z Natalą zaczyna się poprawiać. Wszystko, dzięki jednej z jej koleżanek - Sylwi. Dziewczyna swoim naprawdę dorosłym podejściem do życia postanowiła nas ze sobą pogodzić i pomóc w odbudowie naszych relacji. Prawie się udało... Jednak wrócił żal i gniew z mojej strony a ze strony Natali totalna olewka. Wróciliśmy do punktu wyjścia a "plan" Sylwii się nie powiódł. Szkoda, lecz mówi się trudno. Pod koniec lipca z polecenia zadowolonego klienta spotkałem się z klientem, z wykształceniem aktorskim, który okazał się być właścicielem AGENCJI KREATYWNEJ i zaproponował mi współpracę, widzą, iż jestem dobry w tym co robię. Na początku lipca rezygnując z pracy w firmie AbaPlus przeniosłem się do Białegostoku i zacząłem współpracę z agencją kreatywną nobo, starając się jednocześnie towrzyć markę swojej firmy - enkode.

===Wrzesień 2013===
Mieszkam w Białymstoku, przychód mojej firmy z pozycjonowania wynosi ok. 25% tego co zarabiam dzięki nobo. Z Natalą i jej koleżankami nie utrzymuje kontaktu. Odnawiam relacje ze wszystkimi osobami z którymi wynikły nieporozumienia na tle bieżącego roku, poprawiają się bardzo relacje z moimi rodzicami, znajomi traktują mnie z szacunkiem, odzywają się do mnie osoby, które niegdyś mnie wyśmiewały i traktują jak dobrego znajomego, wszystko jest super... postanowiłem nawet odnowić relacje z Natalą, jednak szybko całą inicjatywę szlak trafił. Powód? Brak zainteresowania z jej strony. No cóż... trudno... Mam w tej chwili masę koleżanek z którymi mógłbym się związać i z którymi utrzymuje super relacje...

===Październik 2013===
Firma nobo bardzo ceni mnie jako współpracownika, nasłuchałem się dużo komplementów, moja firma się rozwija, klienci są zadowoleni, ludzie mnie podziwiają, dochód z mojej firmy stanowi już 45% tego co zarabiam w miesiącu, rodzice są ze mnie dumni, perspektywy rozciągają się szerokie... Wszystko zmierza w dobrym kierunku. Oby tak jak najdłużej...





W tej chwili dla wyniesienia kontrastu ile w moim życiu zmieniło się przez jedynie 14 miesięcy prosiłbym o przeczytanie jeszcze raz treści początku oraz końca. Kontrast jest wręcz rażący... I dlatego właśnie uważam, iż mój blog będzie na tle innych blogiem wyjątkowym, ponieważ jego autor w przeciągu 14 miesięcy z chłopaka siedzącego na garnuszki matki, nie mającego żadnych osiągnięć, którymi mógłby się pochwalić zmienił się w mężczyznę sukcesu, który ma na swoim koncie całą masę kontaktów, sukcesów i perspektyw rozwojowych. A wszystko dzięki determinacji, ambicji i chęci udowodnienia innym ile jest się wartym. Proszę Cię również, abyś potraktował tego bloga jako swojego rodzaju miejsce w którym chciałbyś zadać mi jakieś pytania, w którym mógłbym Cię nakierunkować bądź w czymś pomóc. Postaram się również w wolnej chwili dodawać tu wpisy na temat własnych przemyśleń o tym co mi przyjdzie do głowy, tematach podsuniętych przez Ciebie lub innych oraz tym jak obecnie się u mnie wszystko kierunkuje.

Pozdrawiam ciepło i mam nadzieje że ten czas nie był dla Ciebie czasem straconym.


Sebastian Antypiuk - właściciel firmy enkode

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz